Szukaj na tym blogu

czwartek, 10 października 2013

Powitanie & kilka ulubieńców i jedna nowość.

Witam serdecznie na moim blogu!
Jeżeli ktokolwiek tutaj zajrzy i skomentuje, będzie mi bardzo miło, że mój wysiłek nie poszedł na marne :).
Przyznam szczerze, że dość długo zwlekałam z pierwszym postem tutaj, ale by nie nudzić Was moim przywitaniem oraz wywodem na temat wielu wątpliwości związanych z napisaniem pierwszego posta, przejdę do rzeczy...

Chciałam się z Wami podzielić paroma moimi ulubieńcami kosmetycznymi i jedną nowością w mojej łazience/kosmetyczce i może o niektórych krótko opowiedzieć.

Na pierwszy ogień niech pójdzie serum-żel na powieki i pod oczy Ava z zielem świetlika.
Producent mówi, ze serum jest przeznaczone do pielęgnacji wrażliwej skóry powiek i okolic oczu. Jak podałam w nazwie, zawiera ono wyciąg z ziela świetlika, który jest stosowany przy niektórych dolegliwościach oczu o charakterze uczuleniowo-zapalnym, ponadto zawiera wyciąg z alg morskich, który ma za zadanie zmniejszać opuchliznę. Produkt ma wygładzać płytkie zmarszczki, nawilżać skórę, zwiększać jej elastyczność, napięcie i jędrność. Oprócz tego ma niwelować uczucie zmęczenia i łagodzić podrażnienia.

Produkt na pewno jest dostępny w Rossmannie, gdzie go kupowałam, nie wiem czy gdzieś jeszcze można go dostać.  Jego pojemność to 25 ml i zapłaciłam za niego ok 16 zł.

Jako że używam tego serum od pewnego czasu, mogę powiedzieć parę słów na jego temat.
Przede wszystkim jest to produkt bardzo wydajny i starczy na długo. U mnie jeszcze nie widać śladów jego codziennego użytkowania. Serum zaraz po nałożeniu lekko chłodzi co moim zdaniem jest bardzo przyjemne. Nie zauważyłam efektu wygładzania płytkich zmarszczek, ale muszę zauważyć, że nie mam jeszcze takich problemów :). Za to na pewno nawilża i na tym głównie mi zależało. Co do podrażnień również nie mogę się wypowiedzieć, bo takie u mnie nie występowały w ostatnim czasie. Podsumowując jest to produkt po prostu dobry i tani. Cudów nie robi i nie spodziewałam się tego po nim, ale bardzo lubię go nakładać przed snem. Nie wiem, czy kupię go ponownie, możliwe, chyba że wpadnie mi w ręce coś lepszego. Póki co nie muszę się martwić bo spokojnie starczy mi na kilka ładnych miesięcy.

Kolejna rzecz to nowość u mnie, której nie miałam jeszcze okazji przetestować bo jest ze mną od wczoraj.
Mowa tu o palecie korektorów marki Wibo 4 in 1.
Producent ocenił ten produkt jako profesjonalny zestaw korektorów do zadań specjalnych. Oprócz tego podał zastosowanie poszczególnych kolorów.
Kolor różowy - maskuje sińce pod oczami, kolor zielony - kamufluje popękane naczynka, kolor jasny beż - maskuje wypryski, kolor ciemny beż - modeluje kształt twarzy.

Produkt również dostałam w Rossmannie, jest go 14 g i kosztował 12,99 zł.

Jestem bardzo ciekawa tego produktu, bo zawsze chciałam sprawić sobie taką paletę korektorów, ale nigdy nie mogłam nic znaleźć w miarę przystępnej cenie, oraz nie chciałam zamawiać nic przez internet.
Wnikliwie przetestuję różowy korektor, ponieważ mam odwieczny problem z sińcami pod oczami i produkty, których dotychczas używałam średnio sobie z tym problemem radziły. Problemów z popękanymi naczynkami i wypryskami nie mam, ale na pewno znajdę sposób by sprawdzić działanie zielonego i jasnego korektora. Kolor ciemny beż do modelowania kształtu twarzy? Nie wyobrażam sobie modelowania kształtu twarzy korektorem, ale może w ramach testów spróbuję :).

Kolejny produkt jest moim wielkim ulubieńcem! Alterra szampon nadający połysk do włosów łamliwych i pozbawionych blasku, morela i pszenica.


Opis producenta mówi, że w szamponie jest zawarty wyciąg z moreli, pszenicy i winogron. Zadaniem szamponu jest nawilżenie włosów, wzmocnienie ich struktury, pielęgnowanie włosów i skóry głowy. Ma zapewniać łatwiejsze rozczesywanie, błyszczące włosy.

Rossmann, 200 ml ok 10 zł (chyba jeszcze obowiązuje promocja i kosztuje 5,99 zł)

Chyba nie było mi dane znaleźć lepszego szamponu dla moich włosów. Używam go od ok. roku, kupiłam go dlatego, że zależało mi na łagodnym szamponie bez SLS, ponieważ mam bardzo wrażliwą skórę głowy i po użyciu szamponu z SLS mam czerwoną skórę głowy, która strasznie piecze chociażby przy zwykłym rozczesywaniu włosów. Produkt ma także obłędny zapach, który uwielbiam. Nie jestem przekonana co do nawilżania włosów. Moje włosy mają tendencje do przetłuszczania się u nasady i są suche na końcach i żadnych zmian w tym zakresie nie dostrzegłam. Włosy rozczesują się dobrze, lekko się błyszczą ale nie oczekujmy tu spektakularnego efektu, bo go nie uzyskamy. Szampon dla mnie ma spełniać swoją podstawową funkcje, czyli myć i nie podrażniać skóry głowy co robi i tyle mi wystarczy. Uwielbiam również wersje z biotyną i kofeiną, której ze względu na zapach używam w czasie chłodniejszych miesięcy.

Kolejny i może na razie ostatni produkt o którym powiem to L'Oreal Elseve Total Repair Extreme, odżywka do włosów bardzo zniszczonych z tendencją do rozdwajania.


Według producenta odżywka zawiera składniki aktywne, które intensywnie działają nie tylko z zewnątrz ale i od wewnątrz. Zawarty LAK 1000 rekonstruuje wewnętrzną strukturę włosa, ceramid wypełnia zewnętrzne uszkodzenia włókna i wzmacnia jego warstwę ochronną. Włosy są zrekonstruowane, bardziej odporne, wygładzone aż po sam milimetr.

Myślę, że produkt dostaniemy, we większych marketach, ja swój kupuję w Rossmannie. Poj. 200 ml, cena ok 12 zł.

Ten produkt przypomina mi odżywki dołączane do farb do włosów. Bardzo ładnie pachnie i podobny efekt pozostawia na włosach. Nie wierzę w jego działanie od wewnątrz, bo rozdwojone końcówki jest w stanie uratować tylko ich podcięcie. Ja nie mam jakoś bardzo zniszczonych włosów, jednak końcówki lubią się rozdwajać. Ta odżywka pozostawia przyjemny zapach na włosach, sprawia, że są miękkie, a końcówki wydają się mniej zniszczone. Ponadto produkt jest naprawdę wydajny, ponieważ jest dość gęsty i nie można nałożyć go zbyt dużo. Ja nakładam tylko na końcówki, bo myślę, że może on obciążyć włosy. Na opakowaniu brakuje informacji o tym, po jakim czasie spłukać odżywkę, ja zostawiam ją na parę minut po czym zmywam i z takiego rozwiązania jestem zadowolona.

To na tyle, mam wrażenie, że wyszło bardzo długo i już moje palce przestają współpracować, dlatego liczę, że ich praca nie poszła na marne :). Jeżeli kogoś zainteresuje ten post, zachęcam do podzielenia się swoją opinią na temat przedstawionych produktów, lub może macie coś ciekawego do polecenia? Np. jakiś fajny krem pod oczy?  Czekam z niecierpliwością na jakiś odzew i pozdrawiam serdecznie :*.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz